Informacje prasowe
Kinga Jakubowska z 1 000 bramek w ORLEN Superlidze Kobiet!
„Ligowy Klasyk” w ORLEN Superlidze Kobiet wiązał się z jeszcze jednym wyjątkowym wydarzeniem. W ostatnim meczu KGHM Zagłębia Lubin i PGE MKS-u El-Volt Lublin do „Klubu 1000” – elitarnego grona piłkarek ręcznych, które w ORLEN Superlidze Kobiet zdobyły co najmniej 1000 bramek – dołączyła Kinga Jakubowska.

Wyczekiwany debiut
Kinga Jakubowska jest wychowanką KPR-u Gminy Kobierzyce i właśnie w tym zespole zadebiutowała w ORLEN Superlidze Kobiet. – Po latach trudno mi odtworzyć w pamięci dokładne szczegóły samego debiutu czy tej pierwszej, konkretnej bramki. Tamten okres wiązał się dla mnie z ogromnym splotem skrajnych emocji. Miałam zaledwie 17 lat, kiedy z zespołem z Kobierzyc wywalczyłyśmy historyczny awans do ORLEN Superligi Kobiet, ale zamiast świętować na parkiecie, musiałam przejść operację kolana. Moje wejście do najwyższej klasy rozgrywkowej mocno się przez to opóźniło – zamiast od początku sezonu, na boisko wróciłam dopiero w jego drugiej części. Sam debiut był więc dla mnie przede wszystkim wielką ulgą, że w końcu mogę pomóc dziewczynom w walce o ligowe punkty – wyjaśniła Kinga Jakubowska, rozgrywająca KGHM Zagłębia Lubin. Wyczekiwany debiut nastąpił 4 lutego 2017 roku, a niespełna wówczas osiemnastoletnia zawodniczka zdobyła trzy bramki, przyczyniając się do zwycięstwa swojego zespołu w domowym meczu z Olimpem-Beskid Nowy Sącz.
W ślad za siostrą
W przypadku liderki KGHM Zagłębia Lubin wybór piłki ręcznej był czymś naturalnym. To właśnie ta dyscyplina stawała się coraz popularniejsza dla mieszkańców gminy Kobierzyce, a dodatkowo piłkę ręczną trenowała jej siostra – Natalia. – Moja przygoda z piłką ręczną rozpoczęła się pod koniec szkoły podstawowej i w dużej mierze zawdzięczam ją siostrze. Moja siostra trenowała już wtedy w Kobierzycach. Jej trenerzy regularnie widywali mnie na różnych zawodach międzyszkolnych i szybko wyłapali fakt, że jestem leworęczna. W piłce ręcznej to ogromny atut, dlatego mocno namawiali siostrę, by przekonała mnie do przyjścia na pierwszy trening. Szczerze mówiąc, nie miałam wtedy wielkiego dylematu ani alternatyw – w mojej okolicy nie było sekcji innych dyscyplin dedykowanych dziewczynkom. Padło na szczypiorniak i z perspektywy czasu cieszę się, że tak to się potoczyło – powiedziała Kinga Jakubowska. W pierwszym sezonie w ORLEN Superlidze Kobiet nastoletnia wówczas zawodniczka wystąpiła w 17 spotkaniach i zdobyła 44 bramki.
Zmiana trenera i … pozycji na parkiecie
Po debiutanckim sezonie w ORLEN Superlidze Kobiet doszło do zmian w sztabie szkoleniowym KPR-u Gminy Kobierzyce. Nowym trenerem zespołu została Edyta Majdzińska, a jej przyjście było momentem zwrotnym w karierze Kingi Jakubowskiej. – To ona dostrzegła we mnie potencjał do gry na rozegraniu. Pamiętam, że w trakcie przerwy grudniowej podjęłyśmy decyzję o zmianie pozycji i natychmiast ruszyłyśmy do ciężkiej pracy. Przez te kilka tygodni włożyłyśmy mnóstwo energii w trening indywidualny, abym jak najszybciej przyswoiła nawyki potrzebne na rozegraniu. Efekt był taki, że tuż po wznowieniu rozgrywek wyszłam na parkiet już w nowej roli – dodała Kinga Jakubowska. Pierwszy sezon pod wodzą trenerki Edyty Majdzińskiej zakończył się dla KPR-u Gminy Kobierzyce siódmym miejscem w ORLEN Superlidze Kobiet, a sama zawodniczka w 32 spotkaniach zdobyła aż 141 bramek. W kolejnych sezonach rozgrywająca nie zwalniała tempa, dwukrotnie z rzędu zostając królowa strzelczyń w ORLEN Superlidze Kobiet. To właśnie m.in. jej dobra gra zaowocowała tym, że zespół wywalczył brązowy i srebrny medal.
Hitowy transfer
Kinga Jakubowska w barwach KPR-u Gminy Kobierzyce stała się jedną z najlepszych zawodniczek ORLEN Superligi Kobiet. Przed sezonem 2021/2022 rozgrywająca postanowiła przenieść się do zespołu mistrzyń Polski – KGHM Zagłębia Lubin. – Przejście do KGHM Zagłębia było bez wątpienia jedną z trudniejszych decyzji. Kobierzyce były moim domem. Wiedziałam jednak, że jeśli chcę wykonać kolejny krok w sportowym rozwoju, potrzebne są zmiany. KGHM Zagłębie dawało mi perspektywę, na której bardzo mi zależało – możliwość regularnej gry nie tylko na najwyższym poziomie w polskiej lidze, ale przede wszystkim sprawdzenia swoich sił na arenie międzynarodowej w europejskich pucharach – wyjaśniła Kinga Jakubowska. To właśnie barwy tych dwóch zespołów Kinga Jakubowska reprezentowała na przestrzeni całej swojej dotychczasowej kariery. – Wynika to przede wszystkim z faktu, że w obu tych miejscach czułam i wciąż czuję się po prostu dobrze. Z natury jestem osobą, która bardzo ceni sobie stabilizację, nie lubi częstych przeprowadzek ani rewolucyjnych zmian w życiu prywatnym. Kiedy czuje się dobrze i mam warunki do rozwoju i nie potrzeba mi czego innego – dodała jedna z liderek KGHM Zagłębia Lubin.
Derbowe wspomnienia
To właśnie w spotkaniu KPR-u Gminy Kobierzyce i KGHM Zagłębia Lubin padła bramka, która utkwiła najbardziej w pamięci Kingi Jakubowskiej. – Gdybym miała wskazać jeden taki mecz, byłoby to starcie z Zagłębiem Lubin w barwach KPR-u, w moim ostatnim sezonie w tym klubie, gdy sięgałyśmy po srebrny medal. Pod koniec rozgrywek presja była ogromna, walczyłyśmy zaciekle o każdy punkt. Pamiętam samą końcówkę tego spotkania – czas dobiegał końca, a my miałyśmy rzut wolny. Zuzia Ważna błyskawicznie podała mi piłkę, a ja zdołałam oddać rzut, który dał nam niezwykle cenny remis i możliwość dalszej walki o srebrny medal – wspomniała Kinga Jakubowska. Niestety z derbowymi pojedynkami pomiędzy dolnośląskimi zespołami wiąże się również przykry moment w karierze jednej z najlepszych zawodniczek w naszym kraju. Podczas jednego z takich spotkań Kinga Jakubowska doznała groźnie wyglądającego urazu, a specjalistyczne badania potwierdziły najgorszy możliwy scenariusz – zerwanie wiązadeł w kolanie. Warto dodać, że w tamtym sezonie zawodniczka rozgrywała wybitny sezon – w 14 meczach ORLEN Superligi Kobiet rzuciła aż 109 bramek, a kolejnych 37 dołożyła w 6 spotkaniach Ligi Europejskiej Kobiet.
Nieoczekiwane komplikacje
Uraz miał początkowo wykluczyć Kingę Jakubowską z gry na niespełna rok, jednak jej powrót opóźniał się z powodu komplikacji w trakcie procesu rehabilitacji. W pewnym momencie niektórzy zaczęli powątpiewać, czy uda się jej wrócić do gry, ale zawodniczka pokazała ogromny charakter i determinację, dając jednocześnie przykład niezwykłej waleczności i cierpliwości innym zawodniczkom, które zmagają się z ciężkimi kontuzjami i mogą mieć obawy, czy uda im się wrócić do gry. – Moja przerwa od gry była wyjątkowo długa i ciężka. Nikomu, a już zwłaszcza żadnemu sportowcowi, nie życzę, by musiał przechodzić przez tak trudne i wyczerpujące doświadczenie. W tamtym okresie zrozumiałam jednak, że w obliczu tak ciężkiej kontuzji absolutnie nie wolno się poddać. Kluczem jest odnalezienie w sobie pokładów siły, determinacji, a przede wszystkim dyscypliny – zaznaczyła Kinga Jakubowska. Powrót na parkiet nastąpił podczas jednego z meczów kontrolnych w Gnieźnie, a sama zawodniczka zdobyła wówczas sześć bramek. – Proces powrotu na parkiet to nie są spektakularne zwroty akcji. To monotonna, codzienna, rzetelna praca i skrupulatne wykonywanie każdego, nawet najmniejszego zalecenia od lekarzy i fizjoterapeutów. Trzeba nauczyć się cieszyć z małych sukcesów. Każdy taki mały krok przybliża nas do celu, który trzeba sobie jasno sprecyzować. Ostatecznie jednak to nie motywacja, a właśnie sumienność i codzienna dyscyplina decydują o tym, czy dasz radę. Trzeba wierzyć, że ten wysiłek ma sens – dodała jedna z liderek KGHM Zagłębia Lubin.
Wielki powrót
Przerwa Kingi Jakubowskiej od gry w piłkę ręczną trwała niespełna 30 miesięcy, jednak po powrocie bardzo szybko powróciła ona do roli jednej z liderek aktualnych mistrzyń Polski. W sezonie 2024/2025 zdobyła ona w 27 spotkaniach aż 114 bramek, a jej zespół po raz kolejny zdominował parkiety żeńskiej piłki ręcznej w naszym kraju. Bardzo udane pod tym względem były również obecne rozgrywki, a indywidualne występy zaowocowały nominacjami do Gladiatorów ORLEN Superligi Kobiet – zarówno w kategorii MVP, jak i najlepszej bocznej rozgrywającej. Wyróżnienia w pełni zasłużone, ponieważ była ona jedną z najbardziej stabilnie grających zawodniczek, która jednocześnie potrafi zdobywać po kilkanaście bramek w jednym spotkaniu. Chociaż jak podkreśla sama zawodniczka, to nie same bramki i asysty, sprawiają jej najwięcej radości w piłce ręcznej. – Największą satysfakcję i radość sprawia mi sytuacja, kiedy moja drużyna wygrywa, a na parkiecie wszystko funkcjonuje tak, jak powinno – zarówno w dobrze zorganizowanej obronie, jak i w płynnym ataku. Piłka ręczna to sport zespołowy, więc wspólny sukces smakuje najlepiej. Oprócz samych punktów cieszy mnie też widoczny progres. Lubię momenty, gdy widzimy, że praca wkładana na treningach przekłada się na rozwój – zarówno całego zespołu, jak i każdej z nas z osobna – zaznaczyła Kinga Jakubowska.
Elitarne grono
Zdobywając swoją 1000. bramkę w ORLEN Superlidze Kobiet, Kinga Jakubowska dołączyła do elitarnego grona zawodniczek, którym udało się osiągnąć ten imponujący wynik. Wśród aktywnych piłkarek znajdują się w nim m.in. Kinga Grzyb, Marta Gęga oraz Hanna Rycharska. W przypadku rozgrywającej KGHM Zagłębia Lubin mówimy o przekroczeniu granicy 1 000 bramek w wieku niespełna 27 lat. Wydaje się, że kwestią czasu pozostaje przekraczanie kolejnych granic bramkowych w ORLEN Superlidze Kobiet. Tym bardziej, że w kolejnych rozgrywkach Kinga Jakubowska nadal będzie stanowić o sile KGHM Zagłębia Lubin. Jakie cele i sportowe marzenia ma jedna z liderek zespołu z Dolnego Śląska? – Moim największym marzeniem jest to, abym do końca swojej przygody ze sportem była już po prostu zdrowa i nie musiała mierzyć się z żadnymi poważnymi kontuzjami. W kolejnych sezonach bardzo chciałabym również, aby moja drużyna pokazała swoją najlepszą stronę na arenie międzynarodowej. Zależy mi na tym, byśmy w europejskich pucharach nie tylko zbierały doświadczenie, ale realnie walczyły o awanse do kolejnych rund – zakończyła Kinga Jakubowska.
