RUCH: Gryczewska, Fornalczyk – Jasinowska 1, Jasińska, Salisz 4, Gęga 1, Sikora, Iwanowicz, Doktorczyk, Wiśniewska 5, Widuch, Wilczek 3, Masalova 5, Diablo 4/1. Kary 2 min Trener Ivo VAVRA.
MŁYNY: Gomaa 1, Klarkowska – Jura, Mączka 2, Haric 5, Koper 1, Szynkaruk 1, Rycharska 2, Żmijewska 1, Pawłowska 2, Lasek, Nowicka 1, Butomo, Furmanets 5, Lemiech 6, Aydin 11/3. Kary 4 min. Trener Dmytro HREBENIUK.

Sędziowali: Miłosz Lubecki (Ustrzyki Dolne) i Mateusz Pieczonka (Krosno). Widzów 150.

Mecz zaczął się od trzech świetnych obron Mai Gomaa oraz pudła Gęgi. Nerwowo zaczęły spotkanie także koszalinianki, które też popełniały sporo błędów, na szczęście dla siebie miały bardzo dobrze dysponowaną Egipcjankę w bramce, która raz za razem broniły rzuty „Niebieskich” (3:6 w 10 min). Tylko Polina Masalova trafiała – 4 bramki po kwadransie, dzielnie wspierała ją Kaja Gryczewska w bramce, więc walczące o życie zawodniczki Młynów Stoisław nie odjeżdżały za bardzo z wynikiem (7:8 w 20 min). W końcówce utrzymane już w Superlidze zawodniczki Ruch ponownie zaczęły popełniać błędy i marnować dobre okazje, co natychmiast odbiło się na wyniku (7:12 w 24 min). Ostatecznie miejscowe skończyły pierwszą połowę z ujemnym bilansem czterech trafień.
Krótka przerwa nie odmieniła Ruchu. Koszalin dyktował dalej warunki, gospodynie nie potrafiły znaleźć formy sprzed tygodnia, gdy ogrywały Sośnicę w Wielkich Derbach Śląska. Przyjezdne tego dnia po prostu były lepsze (18:26 w 45 min, 23:33 w 54 min) i zasłużenie zainkasowały trzy punkty, które w ostatecznym rozrachunku dały im utrzymanie w Orlen Superlidze bez konieczności rozgrywania meczów barażowych.