Kobierzyczanki czwarte miejsce w ligowej stawce przypieczętowały w ostatnim meczu sezonu, w którym we własnej hali podejmowały Enea MKS Gniezno. Spotkanie lepiej zaczęły przyjezdne, które początkowo jako jedyne znajdowały drogę do bramki. Podopieczne Herlandera Silvy potrzebowały niecałego kwadransa, żeby odrobić straty i wyjść na pierwsze w meczu prowadzenie, którego nie oddały już do końca. Ostatecznie wygrały 38-26. 

– Chcieliśmy wygrać to spotkanie. Zawodniczki były tak skoncentrowane, a jednocześnie zrelaksowane przed tym meczem, że nawet pomimo złego startu, który mieliśmy, cały czas pozostawały spokojne. Trzymały się naszego planu na to starcie do końca, dlatego też ani przez chwilę nie miałem wątpliwości. Czułem się pewnie, to nie był stres – mówił trener Silva. 

Trudno jednak mówić, że czwarte miejsce jest dla KPR-u Gminy Kobierzyce satysfakcjonujące. Przez ostatnie sześć lat Kobierki nie schodziły z ligowego podium, zdobywając naprzemiennie srebrne lub brązowe medale. Teraz uplasowały się za KGHM MKS Zagłębiem Lubin, PGE MKS El-volt Lublin oraz Krasoń MKS Piotrcovią.

– Kiedy mierzysz w medal, czwarte miejsce jest najgorsze. Czy jestem rozczarowana? Tak, bo znam potencjał tej drużyny. Droga, którą przeszłyśmy w tym sezonie była momentami bardzo trudna. Jestem jednak dumna, że do końca walczyłyśmy mimo wszystkich przeciwności – zdradza Anna Mączka. 

– To był dla Kobierek bardzo trudny rok. Przyzwyczailiśmy się, że jesteśmy na podium, że w końcówkach meczów dopisuje nam szczęście. Przez ostatnie lata świętowaliśmy medale. Ten sezon postawił nas w położeniu, które było dla nas nowe. Drużynie trudno było to przezwyciężyć, zaakceptować to i dalej przeć do przodu – tłumaczy szkoleniowiec zespołu.

Miniony sezon był jednak inny niż pozostałe. Mamą została Mariola Wiertelak – kapitanka zespołu i jednak z liderek w ataku – a to sprawiło, że opuściła pierwsze miesiące rozgrywek. Niespodziewanej operacji musiała się poddać Anastasiya Melekestseva, a później kontuzje wykluczyły z gry także m.in. Magdalenę Drażyk, Patrycję Chojnacką czy Patrycję Wiśniewską. Mimo tego zespół zespół w każdym meczu walczył o zwycięstwo. Niejednokrotnie o zdobyciu punktów decydowały detale, które w ogólnym rozrachunku spowodowały, że Kobierzyczanki zakończyły sezon tuż za ligowym podium. 

– Jestem smutny, że kolejny medal nie zawiśnie w naszej hali. Nie byliśmy od tego wcale tak daleko. Mogę sobie łatwo przypomnieć trzy czy cztery mecze, które przegraliśmy jedną bramką. Gdybyśmy je wygrali, zupełnie zmieniłoby to sytuację. Takie jest życie, taki jest sport. Musimy patrzeć w przyszłość. Nie jestem zadowolony z czwartego miejsca. Runda mistrzowska pokazała nam, że możemy grać znacznie lepiej. Pewne podstawy pod przyszły sezon zostały już zrobione i mam nadzieję, że będzie on znacznie lepszy niż ten – dodaje Herlander Silva. 

Oprócz krajowych rozgrywek KPR Gminy Kobierzyce po raz kolejny występował także na arenie międzynarodowej. Jeszcze pod wodzą Marcina i Marka Paliców Kobierki awansowały do 1/8 Pucharu Europy EHF, pokonując kolejno turecki Uskudar B.S.K. oraz portugalskie ADAA Sao Pedro do Sul. Na drodze do kolejnej rundy stanęło jednak hiszpańskie Atticgo Elche BM. W pierwszym, domowym meczu trójkolorowe przegrały różnicą sześciu bramek. W wyjazdowym rewanżu rzuciły się do odrabiania strat, ale ostatecznie w dwumeczu lepsze okazały się rywalki. 

– Europejskie puchary to niesamowita lekcja. Szybkość gry, sam fakt, jak sędziowie pozwalają na twardą grę w kontakcie, to było coś, czego nie da się doświadczyć na krajowych parkietach. Wychodzę z tych rozgrywek bogatsza o ogromne doświadczenie. Cieszę się, że mogłam zadebiutować na międzynarodowej arenie. To doświadczenie, którego nikt nam nie zabierze i które na pewno zaprocentuje w przyszłości – tłumaczyła rozgrywająca Kobierek. – Hiszpanki grają niezwykle szybką i niewygodną piłkę ręczną, ale były absolutnie do pokonania. Na tym poziomie każda pomyłka kosztuje podwójnie. Wyciągamy z tego lekcję, bo ten dwumecz udowodnił nam, że możemy bez kompleksów rywalizować z takimi zespołami.

W lutym KPR Gminy Kobierzyce rozpoczął rywalizację w grupie mistrzowskiej ORLEN Superligi Kobiet. Zespół wyglądał wtedy już znacznie lepiej niż w poprzednich miesiącach i był w stanie nawiązać wyrównaną walkę nawet z obrończyniami tytułu mistrzowskiego – Kobierki urwały punkt KGHM MKS Zagłębiu Lubin podczas domowego starcia. Zawodniczki Herlandera Silvy pewnie pokonywały także drużyny z Gniezna czy z Koszalina, a w pozostałych meczach niewiele brakowało, by przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. 

Kobierki cały czas zmagały się jednak z nieobecnością swoich liderek. W związku z plagą kontuzji szansę debiutu otrzymała Natalia Maćkowiak, jedna z bramkarek występująca w młodzieżowych zespołach KPR-u. Natalia pokazała się ze świetnej strony, a jej postawa doceniona została nominacją do tytułu Gladiatorki w kategorii „Odkrycie Sezonu”. W maju natomiast dwie zawodniczki przekroczyły barierę stu trafień w ORLEN Superlidze Kobiet – najpierw zrobiła to Ausra Arcisevskaja, a następnie Anna Mączka. Blisko tego wyczynu były także Wiktoria Kostuch, Magdalena Drażyk czy Milana Shukal. 

Kobierzyczanki zakończyły sezon wspólnie ze swoimi Kibicami. Ostatni mecz w Hali Sportowo-Widowiskowej im. Adama Wójcika oglądała licznie zgromadzona publiczność. Kibice po raz kolejny głośno dopingowali Kobierki, a później wspólnie z zespołem spotkali się na pikniku kończącym sezon. W ten sposób Klub chciał podziękować wszystkim, którzy przez ostatnie miesiące wspierali Kobierzyczanki – nie tylko podczas domowych spotkań, ale również podczas występów wyjazdowych w Polsce i w Europie. 

– Przez ostatnie pół roku, odkąd jestem trenerem KPR-u, zaskoczyło mnie wsparcie kibiców, całej gminy i wszystkich, którzy są dookoła klubu. To jest niesamowite. Nie tylko w dobrych momentach, ale zwłaszcza tych złych, byli z nami. Zawsze dopingowali, starali się pomóc i sprawiali, że chcieliśmy być lepsi. To jest wspaniałe dla kogoś po drugiej stronie – zdradza Portugalczyk.

Po gwizdku kończącym rozgrywki nagrodę indywidualną odebrała Anna Mączka, która zdobyła dla KPR-u już ponad pięćset bramek. Rozgrywająca grała w Kobierzycach w latach 2016-2019 i wróciła przed minionym sezonem. – Pamiętam swój pierwszy mecz  w barwach Kobierek, a dzisiaj rozmawiamy o pięciuset bramkach. Jako sportowiec mam taką naturę, że rzadko oglądam się za siebie. Super, że zapisałam się w historii, to zostaje ze mną na zawsze, ale licznik bije dalej. Ten jubileusz traktuję po prostu jako fajny przystanek, a nie metę. Mam w sobie wciąż ten sam głód bramek i zwycięstw co na początku.

Ostatnie spotkanie było także okazją do pożeganania zawodniczek, których nie zobaczymy w kobierzyckich barwach w kolejnym sezonie. Z Klubem rozstają się Justyna ŚwierczekSofia HolinskaPatrycja ChojnackaPaulina Stapurewicz oraz Ivana Gakidova. – Specjalne podziękowania dla kibiców. Wasze wsparcie, energia i pasja podczas każdego meczu znaczyły ogromnie dużo dla mnie i dla całej drużyny. Byliście z nami w dobrych i trudnych chwilach, a to wsparcie na zawsze pozostanie w moim sercu. Ten sezon był bardzo emocjonalny i intensywny, ale też pod wieloma względami piękny. Jestem dumna, że mogłam być częścią tego klubu i tej wspólnej drogi. Dziękuję, Kobierzyce, za wszystkie wspomnienia – mówi ostatnia z nich.

Skład na przyszły sezon jest już zamknięty. Do zespołu dołączy Gabija Pilikauskaite z Litwy oraz Milica Ignjatovic z Serbii, jedne z najlepszych młodych rozgrywających w Europie. Klub ogłosi jeszcze w najbliższych dniach jeden transfer. 

Teraz przed kobierzyczankami chwila na odpoczynek i reset głów. Zespół wróci do treningów na początku lipca.