Informacje prasowe
Ligowy hit w Lublinie. Starcie medalistek
PGE MKS El-Volt Lublin podejmie przed własną publicznością KPR Gminy Kobierzyce. To starcie wicemistrzyń Polski z brązowymi medalistkami ubiegłego sezonu.

PGE MKS El-Volt Lublin podejmie przed własną publicznością KPR Gminy Kobierzyce. To starcie wicemistrzyń Polski z brązowymi medalistkami ubiegłego sezonu.

Starcia zespołów z Lublina i Kobierzyc to gwarancja zaciętej walki na parkiecie do ostatnich sekund. To spotkania, które weszły już do kanonu najbardziej elektryzujących meczów w świecie krajowego handballu kobiet. W czwartek obie drużyny zmierzą się po raz pierwszy w bieżącym sezonie. W 2025 roku zagrają już jednak po raz piąty. Lublinianki wygrały dwa z czterech ostatnich konfrontacji z „Kobierkami”. Dwukrotnie górą były natomiast zawodniczki z Dolnego Śląska. W obu zespołach jednak sporo się zmieniło od czasu ostatniego bezpośredniego spotkania.
O roszadach w składzie 22-krotnych mistrzyń Polski pisaliśmy już wielokrotnie. Zmian w KPR Gminy jest równie wiele. W obu zespołach przed sezonem wypadły ze składu mocne lewoskrzydłowe. W obu przypadkach przyczyną jest ciąża. W Kobierzycach da się odczuć nieobecność Marioli Wiertelak. Brak Oktawii Fedeńczak w ekipie z Lublina także okazał się sporym problemem, szczególnie w kontekście urazów Wiktorii Gliwińskiej i Julii Pietras. Dopiero niedawno klub poradził sobie z wakatem na tej pozycji, sprowadzając Sanję Radosavljević. Serbska skrzydłowa zadebiutowała w minionym wygranym starciu z Galiczanką Lwów i zaprezentowała się solidnie.

– Sanja wygląda bardzo fajnie. Myślę, że wniesie do drużyny sporo świeżości. Fajnie odnajduje się na pozycji lewego skrzydła i jest też solidnym obrońcą. Sądzę, że to udany transfer i już w pierwszym meczu było widać, że dobrze wkomponowała się w zespół – mówi Aleksandra Tomczyk, która w meczu z Galiczanką wróciła do gry po długiej przerwie wywołanej kontuzją.
– Za mną prawie osiem miesięcy bez grania. Ciągle jednak byłam w treningu. Cieszę się, że dostałam swoje minuty i że wygrałyśmy, bo to jest najważniejsze. Myślę, że mogę ten występ zaliczyć do udanych. Jeszcze długa droga przede mną, wiele treningów. Będę starała się jak najlepiej pomóc drużynie. Czuję się pewnie. Nie boję się o kolano. Jestem dobrze zrehabilitowana i przygotowana. Gdy wrócą pozostałe kontuzjowane zawodniczki, to nasza kadra będzie szersza, a trener będzie miał więcej możliwości rotacji. Rozłożą się wtedy siły i każda zawodniczka dołoży coś od siebie – dodaje powracająca do gry rozgrywająca.
– Cieszymy się z tego, że dziewczyny wracają i jest nas coraz więcej. Dołączyła też Sanja i jest to naprawdę super skrzydłowa. Mam nadzieję, że fajnie się tu odnajdzie, bo jest to mega pozytywna zawodniczka. Wierzę, że będzie wzmocnieniem – tłumaczy natomiast kapitan PGE MKS-u El-Volt Lublin, Dominika Więckowska.

Mariola Wiertelak była niekwestionowaną liderką, kapitanem „Kobierek” i jedną z najskuteczniejszych zawodniczek nie tylko tego zespołu, ale i całej ligi. Na lewym skrzydle tworzyła duet z Wiktorią Kocińską, która nie wykręcała już tak imponujących liczb. W bieżącym sezonie jednak w zespole nie ma żadnej z nich, a na lewym skrzydle kobierzyczanek grają sprowadzone do drużyny przed sezonem Wiktoria Kostuch i Karolina Szajek-Ostrówka. Pierwsza z nich zdobyła w bieżącym sezonie 15 goli, a druga zaledwie trzy. Trzeba jednak pamiętać o tym, że KPR Gminy rozegrał dotąd jedynie pięć spotkań ligowych, a nie siedem, jak większość ekip w stawce.
Nowych twarzy w ekipie z Kobierzyc jest jednak zdecydowanie więcej. Świetnie w zespole odnalazły się Ausra Arcisevskaja i Milana Shukal. Anna Mączka, czy Patrycja Wiśniewska to zawodniczki, które mają już wyrobioną markę w ORLEN Superlidze Kobiet i także stanowią dla brązowych medalistek ubiegłego sezonu wzmocnienie. Warto też wspomnieć o macedońskiej obrotowej, Ivanie Gakidovej, czy obiecującej 18-latce, Zuzannie Zimnickiej. Wciąż najważniejszymi postaciami w ekipie Marcina Palicy są jednak Magdalena Drażyk, Małgorzata Buklarewicz i Zuzanna Ważna. Nie można też zapominać o Viktorii Saltaniuk między słupkami.
„Kobierki” z pewnością przyjadą do Lublina zdeterminowane, by zwyciężyć. Ostatnią ligową wygraną zaliczyły bowiem jeszcze we wrześniu. Ligowe zaległości spowodowane są dwumeczem w ramach Pucharu EHF. KPR Gminy wyeliminował turecki Uskudar BSK i awansował do 1/16 finału. Powrót do rozgrywek ligowych nie był jednak dla drużyny szczęśliwy. Kobierzyczanki przegrały w Gnieźnie z tamtejszym Enea MKS-em aż 20:28. W kolejnym meczu podopieczne Marcina Palicy zagrały już zdecydowanie lepiej, ale jednak nie na tyle, by zagrozić mistrzyniom Polski z Lubina. Zagłębie wygrało na własnym parkiecie 35:31.

– Na pewno będzie to ciężki mecz. Kobierzyce mimo porażki w Gnieźnie pokazały w Lubinie, że jest to bardzo dobry zespół. Cały czas utrzymują swój poziom i wzmocniły się kilkoma dobrymi zawodniczkami. Naszym atutem będzie własna hala i kibice. Łatwo jednak nie będzie. Musimy podejść do tego spotkania mocno skoncentrowane. Szczególnej motywacji nie potrzebujemy, bo na takie mecze mamy w sobie wystarczająco dużo determinacji. Ważna będzie konsekwencja, by nie robić wielu błędów. KPR Gminy to zespół podobny do Zagłębia w tym sensie, że będzie wykorzystywać nasze błędy i biegać do kontry – zauważa skrzydłowa zespołu z Lublina, Daria Szynkaruk.
– Mecz KPR-u Gminy w Gnieźnie okazał się niespodzianką. Zwycięstwo gnieźnianek aż tak dużą różnicą był zaskoczeniem. My z Kobierzycami mamy jednak kilka spraw do wyjaśnienia. Będzie to trudny mecz. Dziewczyny z Kobierzyc pokazały w Lubinie, że mogą postawić ciężkie warunki. Przyjadą tu pewnie, myśląc o zgarnięciu pełnej puli, ale my zrobimy wszystko, by już od pierwszych minut wybić im to z głowy – zapewnia Dominika Więckowska.

Lublinianki, podobnie jak kobierzyczanki, mają na swoim koncie dwie ligowe porażki. One bowiem także przegrały na wyjeździe z Zagłębiem Lubin. Ponadto bez punktów wyjechały z Piotrkowa Trybunalskiego. Trzeba jednak przyznać, że od początku sezonu borykają się z plagą kontuzji. Niedawno do gry wróciła wspomniana wcześniej Aleksandra Tomczyk, a kolejne powroty planowane są już na najbliższe spotkania. Te będą niezwykle istotne dla losów biało-zielonych w tym sezonie. Po meczu z KPR-em Gminy czeka je walka o fazę grupową Ligi Europejskiej z Zagłębiem Lubin. Kadra zespołu z Lublina z każdym kolejnym meczem powinna być coraz szersza.
– Każda dziewczyna wnosi coś dobrego do naszej drużyny. Gdy jesteśmy razem, jesteśmy bardzo silne. Myślę, że jeszcze pokażemy, na co nas stać. Będziemy ciężko trenować i liczymy na to, że wygramy – mówi najlepsza zawodniczka 7. serii spotkań ligowych, Daria Przywara.

– Walczymy o najwyższe cele. W Lublinie nie walczy się o nic innego. Naszymi celami są mistrzostwo Polski, Puchar Polski i awans do fazy grupowej Ligi Europejskiej. Skupiamy się jednak na pojedynczych krokach. Chcemy dać z siebie wszystko w najbliższym meczu i go wygrać. Ja się dobrze czuję fizycznie. Psychicznie też jest OK. Jeśli mogę dać coś od siebie na boisku, to będzie to sto procent. Chcę wypaść jak najlepiej – dodaje bramkarka PGE MKS-u El-Volt Lublin, Paulina Wdowiak.
Mecz 8. serii spotkań ORLEN Superligi Kobiet: PGE MKS El-Volt Lublin – KPR Gminy Kobierzyce zaplanowano na czwartek 30 października. Początek o godzinie 20:30 w lubelskiej hali Globus. Bilety – EVENTIM.pl. Transmisja „na żywo” – Polsat Sport 3.
Partnerem wydarzenia jest Totalizator Sportowy, właściciel marki LOTTO.