Informacje prasowe
Na wicelidera zabrakło zdrowia i sił
W tym sezonie zespół Piłki Ręcznej Koszalin przyzwyczaił kibiców do niespodzianek. Jednak dziś, by sprawić kolejną, zabrakło zdrowia i sił. W spotkaniu 19. serii ORLEN Superligi Koszalinianki przegrały u siebie z PGE El-Volt Lublin aż 19:33.

– Mamy sporo chorób w drużynie i to świadczy też o wyniku. Ogólnie, ostatnimi czasy w naszym graniu jest fajny „flow”, ale dziś nie było go widać. Szkoda, bo wydaje mi się, że rywalki nie zagrały dziś w pełni swoich możliwości. Być może gdybyśmy były w pełnym składzie, udałoby się z nimi powalczyć. Jeszcze powalczymy – zapewniała Alicja Klarkowska, bramkarka Piłki Ręcznej Koszalin.
W ostatni piątek szczypiornistki z Koszalina pokonały Krasoń MKS Piotrcovię 25:24. Tym samym „wskoczyły” na 4. miejsce w ligowej tabeli i tak zakończyły zmagania rundy zasadniczej. „Biało-zielone” podkreślały, że swoich szans upatrują również w zmaganiach z lubelskim El-Voltem, chociaż wicemistrzynie kraju to wymagające rywalki i nic nie wskazuje na to, by miały zakończyć sezon bez medalu. Pozostaje pytanie: jakiego koloru? Wygrywajac w Koszalinie, Lublinianki zrównały się punktacją z Zagłębiem Lubin, nawiązując z „Miedziowymi” bezpośrednią walkę o najwyższy cel.
Zawodniczki trenera Pawła Tetelewskiego dwukrotnie pokonywały w tym sezonie koszalińską Piłkę Ręczną, kolejno 43:20 i 31:26. Był zamiar uczynić to również na inaugurację III rundy, tym bardziej, że gospodynie miały tym razem mocno utrudnione zadanie. Podeszły do spotkania w bardzo osłabionym, zaledwie jedenastoosobowym składzie, w którym zabrakło m.in. znakomitej egipskiej bramkarki Mai Gomy. Drużyna trenera Dmytro Hrebeniuka musiała rozważnie zarządzać arsenałem sił, ale tych brakowało już na samym początku. W 3. minucie Koszalinianki przegrywały 0:3 a po kwadransie już 4:11. Lubelska ekipa była wyraźnie skuteczniejsza. Kolejne bramki zdobywała nawet, gdy jej zawodniczki odbywały dwuminutowe kary. Miejscowe stwarzały sobie dogodne sytuacje rzutowe, jednak nie potrafiły ich wykończyć lub piłka trafiała wprost w ręce Pauliny Wdowiak. Tym sposobem przewaga rosła (27. min – 10:18). Do przerwy było 12:19.
Po zmianie stron boiska wiele wskazywało na to, że Koszalinianki wciąż wierzą w sukces tego spotkania. Zaczęły dość sprawnie odrabiać straty (41. min – 17:22), ale w pewnym momencie na boisku zabrakło „mocy”. Gospodynie bezradnie odbijały się „muru obronnego” rywalek, nie potrafiły wykończyć akcji. Wyraźnie brakowało pomysłu i sił. Przez ostatni kwadrans były dla El-Voltu tylko tłem. W 58. minucie przyjezdne prowadziły kolosalną róznicą piętnastu bramek (18:33). Koszaliniankom na otarcie łez pozostał rzut wolny, który wzorowo wykonała Jelena Knezevič. Niestety, za to punktów w tabeli nie ma.
– Koszalinianki zagrały dziś w jedenastoosobowym składzie. Nas było szesnaście, więc trener miał możliwość pełnej rotacji. Tę różnicę było widać szczególnie w drugiej połowie, na którą wyszłyśmy z pokładem świeżych sił, a rywalki były już wyczerpane. Przygotowywałyśmy się solidnie do tego spotkanie, bo wiedziałyśmy, że Koszalinianki są ostatnio w doskonałej formie. Jednak absencja kilku czołowych zawodniczek nie pozwoliła im zagrać dziś z nami równego spotkania – mówiła Sylwia Matuszczyk, obrotowa lubelskiej drużyny.
Skład i bramki Piłki Ręcznej Koszalin: Alicja Klarkowska – Karina Bayrak 1, Patrycja Jura, Ivana Arsenievska 5, Nicola Żmijewska, Jagoda Lasek 1, Jelena Knezevic 4, Sara Kovarova 4, Adrianna Nowicka 1, Oleksandra Furmanets 1, Elif Aydin 2.
Skład i bramki PGE MKS EL-Volt Lublin: Paulina Wdowiak, Caroline Martins – Wiktoria Gliwińska 3, Joanna Andruszak, Dominika Więckowska 2, Aleksandra Tomczyk, Sylwia Matuszczyk 1, Daria Przywara 3, Magda Więckowska, Patricia Da Silva Lima, Daria Szynkaruk 2, Maria Prieto Omullony 10, Adrianna Górna 7, Aleksandra Rosiak, Szimonetta Planeta, Sanja Radosavljevic 5.