Z pewnością nie tak podopieczne trenera Dmytro Hrebeniuka wyobrażały sobie ubiegły tydzień. W środę awansowały do ćwierćfinału Pucharu Polski, a w sobotę miały pokonać ostatnią drużynę w tabeli ORLEN Superligi. Jednak drugiemu zadaniu sprostać się nie udało. „Biało-zielone” przegrały z Ruchem 25:32. Zabrakło skuteczności i sił. Zespół ma tydzień, by je zebrać, zanim stanie oko w oko na parkiecie z drużyną Galiczanki. Tę rywalizację Koszalinianki powinny wygrać jeśli chcą „wskoczyć” na 6. pozycję w ligowej tabeli, zajmowaną obecnie przez rywalki z Ukrainy. Obie drużyny mają po 18 punktów, zatem ekipie trenerki Tatiany Sztefan na pewno nie brakuje motywacji, by „uciekać” przed koszalińską armią, która nieubłaganie zbliża się do bram „top 6”. Poza tym, Galiczanka nienajlepiej poradziła sobie w ostatnim meczu z KGHM MKS Zagłębiem Lubin, doznając dotkliwej porażki 22:34. Będzie chciała zatem „odkupić” winy i umocnić się na wątłym na razie progu pierwszej szóstki. – Zawsze ciężko się przegrywa, ale trzeba przełknąć gorycz porażki i „odrobić lekcje”. My swoje odrobiliśmy. Przeanalizowaliśmy rywalizację z Ruchem i praca po tym meczu została już wykonana. Przed nami, chociaż może nie odzwierciedla tego tabela, mocny, zgrany zespół, który już bardzo długo gra w tym składzie. Spotkanie z Galiczanką nie będzie łatwym zadaniem, ale zrobimy co w naszej mocy, by je wygrać. Naszym mocnym punktem musi być zespołowość i charakter, który zdążyliśmy już pokazać w kilku poprzednich spotkaniach. Nie może być tak jak w ostatnim meczu. Liczę, że na boisku będzie „ogień” – mówił Dmytro Hrebeniuk, trener Piłki Ręcznej Koszalin.

Spotkanie zaplanowano na sobotę, 17 stycznia. Początek gry o godz. 16 w koszalińskiej hali widowiskowo-sportowej przy ul. Śniadeckich 4. Transmisję meczu będzie można śledzić za pośrednictwem portalu emocje.tv.