Podopieczni trenera Kuchczyńskiego rozpoczęli mecz mocnym akcentem – wynik otworzył Jan Antolak. Gospodarze szybko odpowiedzieli trzema trafieniami z rzędu i narzucili niezwykle szybkie tempo. Już w piątej minucie kibice mogli przecierać oczy ze zdumienia – tablica wyników wskazywała 5:3. Zagłębie grało ofensywnie, dynamicznie i precyzyjnie, a ich skuteczność potęgował świetnie dysponowany Stanisław Gębala. W 20′ przewaga lubinian wzrosła do sześciu trafień (15:9), lecz podopieczni Roberta Lisa odpowiedzieli serią bramek, redukując straty. Pierwsza połowa zakończyła się minimalnym prowadzeniem gospodarzy 19:18.

Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie – emocji nie brakowało ani przez moment. Obie ekipy kontynuowały ofensywną wymianę ciosów, a kibice oglądali widowisko, w którym piłka niemal nie opuszczała pola bramkowego. Zagłębie ponownie wyszło na kilkubramkowe prowadzenie, ale nasz zespół nie tylko odrobił straty, ale i wyszedł na prowadzenie. Gdy wydawało się, że Azoty wywiozą z Lubina pełną pulę, gospodarze rzucili się do ostatniego ataku. Trzy sekundy przed końcem Arkadiusz Michalak doprowadził do remisu, a losy meczu rozstrzygnęły rzuty karne.

W serii rzutów z 7. metra skuteczniejsi okazali się gracze Zagłębia, triumfując 3:1. Azoty Puławy wracają do domu z jednym punktem.

Zagłębie Lubin – Azoty Puławy 43:43 (19:18) k.3:1

Zagłębie: Schodowski, Byczek, Krukiewicz – Michalak 5, Iskra 1, Krysiak 4, Krupa 2, Drozdalski 4, Kałużny, Czuwara 6, Pedryc 10, Gębala 9, Pulit 1, Kozłowski 1.

Azoty-Puławy: Tsintsadze, Borucki – Marciniak, Jarosiewicz 5, Jaworski 3, Zarzycki 4, Dikhaminjia 10, Gogola 8, Janikowski 6, Antolak 7, Przychodzeń, Urbanek, Bereziński.

fot. MKS Zagłębie Lubin