Informacje prasowe
Furtka uchylona, jeszcze nie otwartaIndustria Kielce o krok od mistrzostwa Polski
Byłby to 21. w historii klubu tytuł mistrzowski, a radość byłaby tym większa, że udałoby się przełamać po trzech latach dominację Orlenu Wisły Płock i odebrać trofeum w swojej hali. Początek tego spotkania w niedzielę 31 maja o godzinie 12.30, transmisja w Polsacie Sport 1.

Byłby to 21. w historii klubu tytuł mistrzowski, a radość byłaby tym większa, że udałoby się przełamać po trzech latach dominację Orlenu Wisły Płock i odebrać trofeum w swojej hali. Początek tego spotkania w niedzielę 31 maja o godzinie 12.30, transmisja w Polsacie Sport 1.
Takiego meczu w Kielcach nie było od trzech lat. Niemal równo trzy lata temu, bo 21 maja 2023 roku żółto-biało-niebiescy zdobyli ostatnie swoje mistrzostwo Polski. Dokonali tego w Hali Legionów, kiedy wygrali z Orlenem Wisłą Płock 27:24. Niby nie było to tak dawno, ale czas szybko płynie i w tym czasie dokoła zaszły duże zmiany. Zmieniła się przede wszystkim organizacja ligi i jej sponsor tytularny. Wówczas nie rozgrywano play-offów, a była to ostatnia kolejka Superligi.
W kolejnych dwóch latach już w finałowej rywalizacji rozgrywanej w play-offach do dwóch zwycięstw po pierwszym meczu na prowadzeniu byli Nafciarze. W Hali Legionów żółto-biało-niebiescy musieli gonić wynik i dwukrotnie im się to nie udało, bo zawodnicy z Górnego Mazowsza byli lepsi w konkursie rzutów karnych.
– Zawsze wychodziłem z założenie, że lepiej gonić. Nie pozwolę zaprzepaścić tej pracy, która została wykonana w pierwszym meczu. Musimy sobie zdawać sprawę, że to będzie zupełnie inny mecz, wyczerpujący fizycznie i psychicznie. Wisła przyjeżdża tu w jednym celu, ale mamy wszystko w swoich rękach i dlaczego tego nie wykorzystać – mówił na przedmeczowej konferencji prasowej trener Industrii Krzysztof Lijewski.
I również on jest uosobieniem dużej zmiany, która zaszła w sztabie szkoleniowym, gdy po ponad 12 latach z klubem rozstał się trener Talant Dujshebaev.
– W pierwszej połowie zagraliśmy słabo szczególnie w obronie, ale atak też nie funkcjonował właściwie – powiedział po pierwszym trener Orlenu Wisły Xavier Sabate.
Było to konsekwencją tego, że mecz odbywał się pod dyktando żółto-biało-niebieskich. Dość powiedzieć, że po kilku minutach drugiej odsłony podopieczni trenera Lijewskiego prowadzili już dziesięcioma bramkami, a na pięć minut przed końcową syreną mieli przewagę siedmiu, ośmiu goli.
– Drużyna zdała egzamin, uchyliliśmy sobie furtkę, ale jeszcze przez nią nie przeszliśmy – przestrzega trener Lijewski.
Szkoleniowiec naszego zespołu niewątpliwie zaskoczył taktyką swojego oponenta, na którą ten zupełnie nie był przygotowany. Świadczy o tym nie tylko różnica bramkowa, ale również to, jakie trudności mieli Nafciarze z dochodzeniem do sytuacji rzutowych. Po stronie kielczan w pierwszej połowie była też skuteczność. Oddali 22 rzuty, 19 z nich znalazło się w bramce, a to oznacza, że tylko trzy zostały zatrzymane przez Torbjerna Bergeruda. Norweski bramkarz interwencje zanotował na początku spotkania, potem było już tylko trudniej. To zresztą nie był mecz wygodny dla bramkarzy, bo mało było rzutów z dystansu. Raczej obie drużyny wolały grać jeden na jeden i dochodzić do sytuacji rzutowych z linii szóstego metra. Właśnie gra bramkarzy jest tym elementem, który mogą poprawić obie drużyny.


W ostatnich latach, choć częściej przegrywaliśmy, to nasze mecze były na styku. Aż sam byłem zaskoczony taką różnicą bramkową – przyznał Daniel Dujshebaev. I dodał: – Wykonaliśmy dobrą pracę, którą musimy powtórzyć w niedzielę. Dużo rozmawiamy o taktyce, ale nie mniej ważne będzie zaangażowanie.
Ciekawym ruchem było też wystawienie na lewym rozegraniu rozegraniu Aleksa Vlaha, co oznaczało, że tylko na jedną akcję w meczu pojawił się Szymon Sićko. Z kolei jego odpowiednik Siergiej Kosorotow zagrał bardzo przeciętnie – zdobył cztery bramki na osiem rzutów, ale zapamiętamy przede wszystkim te chybione, do czego jednak nie przyzwyczaił.
Są różne elementy, małe detale które musimy poprawić, w najbliższych dniach będzie na to czas. Wyszedłem z założenia, że jeżeli danemu zawodnikowi gra się układa i ma siłę, to nie ma potrzeby go zmieniać. Ale to nie oznacza, że ktoś nie jest potrzebny. Każdy z szesnastu zawodników zgłoszonych do meczu musi się czuć potrzebna i gotowa do pojawienia się na parkiecie – podkreśla trener Lijewski.
Niezależnie od wyniku niedzielnego spotkania jasne jest to, że dla braci Alexa i Daniela Dujshebaevów będzie to ostatni mecz w Hali Legionów w żółto-biało-niebieskich barwach. Następny sezon rozpoczną już barwach niemieckich klubów z 1. Bundesligi – Alex w VfL Gummersbach, a Daniel w MT Melsungen. – Mam nadzieję, że będzie to mój ostatni mecz w Industrii, najlepiej będzie nie jechać już do Płocka – żartował do dziennikarzy na konferencji prasowej Daniel Dujshebaev.
Początek drugiego finałowego meczu play-offów ORLEN Superlig między Industrią Kielce a Orlenem Wisłą Płock w niedzielę 31 maja o godzinie 12.30, transmisja w Polsacie Sport 1. Nie ma już biletów na to spotkanie. Ewentualny trzeci mecz rozegrany zostanie w Płocku 7 czerwca o godzinie 12.30.
Kibiców zapraszamy wcześniej do strefy przed Halą Legionów. Będą stoiska gastronomiczne, będą dmuchańce i zabawy dla dzieci oraz punkt zewnętrzny sklepu kibica.