Początek meczu zdecydowanie należał do zespołu gości. Wrocławianie dobrze rozpoczęli spotkanie, wykorzystując szybkie kontry, dzięki którym już w 8. minucie prowadzili różnicą trzech bramek. Chwilę później ich przewaga wzrosła do pięciu trafień. Interwencja trenera Tomasza Strząbały w postaci przerwy w grze przyniosła pozytywny skutek – gospodarze uspokoili grę i stopniowo odrabiali straty. Już w 12. minucie, po trzech bramkach z rzędu Kamila Adamczyka, na tablicy wyników widniał remis 7:7.

Śląsk odpowiedział równie zdecydowanie i po wznowieniu gry zdobył trzy kolejne bramki. Końcówka pierwszej połowy to z kolei popis KPR-u – po skutecznym rzucie z prawego skrzydła Maksymczuka gospodarze po raz pierwszy objęli prowadzenie 13:12. Ostatecznie do szatni obie drużyny schodziły przy remisie 15:15.

Druga część spotkania ponownie rozpoczęła się lepiej dla zespołu z Wrocławia, który po pięciu minutach znów wypracował sobie trzybramkową przewagę. W 36. minucie miała miejsce nietypowa sytuacja – zawodnik Śląska z numerem 36 nie trafił do pustej bramki podczas kontrataku, co mogło być kluczowym momentem meczu. Legionowianie wrócili do gry, a po skutecznie wykonanym rzucie karnym przez Mateusza Chabiora znów byli blisko – 19:20.

Wrocławianie, mimo gry w podwójnym osłabieniu, potrafili zdobyć bramkę i ograniczyć straty. W 44. minucie po niebezpiecznym faulu na Krystianie Wołowcu, Kacper Adamski zobaczył czerwoną kartkę. Gospodarze wykorzystali ten moment – Chabior potężnym rzutem doprowadził do remisu. W kolejnych minutach nie brakowało emocji – gra w osłabieniu, wykluczenia i szybkie odpowiedzi obu drużyn nadawały meczowi dużą dynamikę.

W 50. minucie Chabior po przechwycie ponownie popisał się skuteczną kontrą. Na pięć minut przed końcem Śląsk prowadził różnicą dwóch bramek. KPR jednak nie zamierzał odpuszczać – grając bramka za bramkę doprowadził do remisu 27:27 na minutę przed końcem spotkania.

Ostatnie słowo należało jednak do zespołu z Dolnego Śląska. W decydującej akcji meczu goście zdobyli bramkę na 28:27, zapewniając sobie cenne wyjazdowe zwycięstwo.

Dla Zepter KPR Legionowo porażka oznacza definitywną utratę szans na uniknięcie barażów o pozostanie w ORLEN Superlidze. Śląsk Wrocław przed meczem z kolei nie miał szans na utrzymanie i wygrana nie zmienia niczego w ligowej tabeli.

Zepter KPR Legionowo: Balcerek, Liljestrand – Brzeziński 1, Maksymczuk 1, Słupski, Kapela 1, Fąfara 2, Lewandowski 1, Adamczyk 4, Tylutki, Brinovec, Wołowiec 5, Petlak, Chabior 11, Laskowski 1, Ciok

WKS Śląsk Wrocław: Dytko, Młoczyński – Przybylski 3, Mucha 6, Majewski 2, Granowski 2, Famulski, Adamski 1, Burtan, Kołodziejczyk 1, Gądek 1, Ramiączek 4, Salacz 6, Wielgucki 1, Cepielik 1, Królikowski