Informacje prasowe
Nowy rok, nowe wyzwania. Rozmowa z Arturem Witkowskim, prezesem KS LOTTO-Puławy
Nowy rok, nowe wyzwania. O emocjach, zmianach w drużynie oraz wizji przyszłości rozmawiamy z Arturem Witkowskim, prezesem KS LOTTO-Puławy.

Panie Prezesie, nowy rok, wznowione treningi i nowe otwarcie w klubie. Jakie emocje towarzyszą Panu na początku tej drogi?
To połączenie dużej motywacji i ogromnej odpowiedzialności. Nowy rok to zawsze moment nadziei, ale też czas, w którym bardzo jasno trzeba określić priorytety. Znam klub od środka, dlatego wiem, że wiele rzeczy funkcjonuje dobrze, ale są też obszary wymagające zmian. To nie jest moment na rewolucję, raczej na konsekwentną, codzienną pracę.
Cel sportowy jest jasny: utrzymanie w lidze. Jak Pan dziś ocenia sytuację zespołu?
Nie ma co ukrywać, najważniejszym celem jest utrzymanie w Orlen Superlidze. Wierzę w ten zespół. Mamy zawodników z doświadczeniem międzynarodowym, reprezentantów swoich krajów, ale też młodych graczy, którzy przeszli system szkolenia centralnego. Potencjał jest, teraz kluczowe jest przełożenie go na punkty i odbudowanie pewności siebie.
Od początku Pana kadencji doszło do bardzo ważnej decyzji sportowej, zmiany na stanowisku trenera. Skąd taka decyzja?
To nie była decyzja emocjonalna ani pochopna. Analizowaliśmy sytuację sportową bardzo dokładnie. Ostatnie wyniki nie spełniały naszych oczekiwań i wspólnie uznaliśmy, że drużyna potrzebuje nowego impulsu, innego spojrzenia, innej energii w codziennej pracy. Czasami taka zmiana jest po prostu konieczna, żeby coś ruszyło do przodu.
Z klubem pożegnał się Patryk Kuchczyński, a pierwszym trenerem został Piotr Dropek. Dlaczego właśnie taka zmiana?
Z Patrykiem Kuchczyńskim rozstaliśmy się w dobrych relacjach. Wykonał w Puławach dużo solidnej pracy i za to należy mu się szacunek. Natomiast uznaliśmy, że zespół potrzebuje nowego bodźca, zmiany charakteru treningów, innej dynamiki.
Piotr Dropek doskonale zna drużynę, zawodników i realia klubu. To nie jest skok w nieznane, tylko decyzja oparta na znajomości środowiska.
Czy to definitywne rozstanie z Patrykiem Kuchczyńskim?
Nie zamykamy drzwi. Jesteśmy w kontakcie i rozmawiamy o przyszłości. Klub to nie tylko pierwszy trener. Doświadczenie i kompetencje są dla nas ważne i nie wykluczamy dalszej współpracy z Patrykiem Kuchczyńskim w innej roli.
Drużyna wznowiła już treningi, choć nie w pełnym składzie. Jak wygląda obecnie sytuacja kadrowa?
Część zawodników przebywa na zgrupowaniach reprezentacyjnych, co traktujemy jako wartość dodaną. To pokazuje, że mamy w składzie graczy o międzynarodowej jakości. Po ich powrocie będziemy w komplecie przygotowywać się do decydującej części sezonu.
Obecnie mamy przerwę w rozgrywkach spowodowaną Mistrzostwami Europy. Czy możemy się spodziewać transferów? Na to czekają kibice.
Taka przerwa to dla nas szansa. Nowy trener, czas na spokojną pracę, korekty i przygotowanie zespołu do bardzo ważnych meczów, które czekają nas na początku lutego. Transfery to przede wszystkim pieniądze…
Właśnie. Sport to jedno, ale sytuacja finansowa klubu to dziś równie duże wyzwanie.
Zdecydowanie tak. Sytuacja finansowa poprawiła się w porównaniu do poprzednich miesięcy, ale wciąż nie jest to poziom, który daje pełen komfort funkcjonowania klubu w Superlidze. Ogromną wartością jest dla nas posiadanie partnera tytularnego. Jesteśmy wdzięczni, że Totalizator Sportowy, właściciel marki LOTTO, wspiera puławski klub. Dzięki tej współpracy wystartowaliśmy w Superlidze w sezonie 2025/2026. Trzeba jednak jasno powiedzieć: koszty udziału klubu w rozgrywkach Orlen Superligi są wysokie. By walczyć o utrzymanie i wyższe cele potrzebujemy wsparcia kolejnych partnerów. I właśnie tutaj zaczyna się największe wyzwanie na najbliższy czas.
Jak klub chce na nie odpowiedzieć?
Pracą i rozmowami. Dużo spotkań, wyjazdów, rozmów z potencjalnymi partnerami i sponsorami. Chcemy pokazać, że KS LOTTO-Puławy to realna wartość – sportowa, marketingowa i społeczna. Jesteśmy otwarci na współpracę i budowanie długofalowych relacji. A dziś dziękujemy wszystkim, którzy nam zaufali i są z nami cały czas.
Jednym z kierunków ma być rozwój „dnia meczowego” jako widowiska.
Tak, to bardzo ważny element. Chcemy, żeby mecz w Puławach był wydarzeniem – nie tylko 60 minut gry, ale całe doświadczenie dla kibica: atmosfera, oprawa, emocje. To korzyść dla kibiców, partnerów i całego klubu.
Jak w tej wizji odnajduje się szkolenie młodzieży, zwłaszcza w czasach niżu demograficznego?
Niż demograficzny to fakt, którego nie da się ignorować. Dlatego jeszcze większy nacisk kładziemy na jakość szkolenia i współpracę z lokalnym środowiskiem. Pierwsza drużyna ma ogromny wpływ na to, czy młodzi ludzie chcą trenować piłkę ręczną. Stabilny klub i dobra gra seniorów to najlepsza promocja dla młodzieży.
Jaką wizję klubu chciałby Pan realizować w najbliższych latach?
Stabilny klub – sportowo i finansowo. Zespół, który regularnie rywalizuje na poziomie Superligi, rozwija młodzież i buduje silne relacje z partnerami. Chcemy rozwijać piłkę ręczną w Puławach, budować zaufanie i pokazywać, że warto być częścią tego projektu.
Na koniec przekaz do kibiców i środowiska.
Potrzebujemy wsparcia finansowego od lokalnych firm, mentalnego od kibiców z trybun oraz od całej społeczności. Ze swojej strony mogę obiecać jedno: będziemy pracować uczciwie, konsekwentnie i z pełnym zaangażowaniem, żeby to był nasz klub, z którego można być dumnym.