Lubinianie rozpoczęli najgorzej, jak tylko mogli – jeszcze przed upływem trzeciej minuty przegrywali już 0:3 i od początku musieli gonić wynik. Pierwszą bramkę dla gospodarzy zdobył Tomasz Pietruszko, jednak rywale szybko odpowiedzieli kolejnymi trafieniami. Ofensywa Zagłębia na dłuższą chwilę się zatrzymała, podczas gdy gdańszczanie systematycznie powiększali przewagę. Strzelecki impas przełamał w końcu Patryk Iskra, a chwilę później ponownie trafił Pietruszko, co w 10. minucie dało wynik 3:6. To jednak nie zatrzymało rozpędzonych gości, którzy zdobyli cztery bramki z rzędu. Po kwadransie gry prowadzili już 11:4, skutecznie wykorzystując niemal każdą okazję. Przy stanie 12:5 o czas dla swojej drużyny poprosił Jarosław Hipner, ale okazało się, że było na to za późno.

Lubinianie próbowali jeszcze wrócić do gry i zdołali zmniejszyć stratę do czterech bramek, jednak tempo meczu nadal dyktowali zawodnicy PGE Wybrzeża. Wystarczyło kolejne przyspieszenie z ich strony, by ponownie odskoczyć rywalom. Do przerwy gdańszczanie prowadzili już różnicą dziesięciu trafień.

Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. PGE Wybrzeże jeszcze wyraźniej obnażało słabości Zagłębia, szybko powiększając przewagę do piętnastu bramek. Lubinianie rozegrali jedno z najsłabszych spotkań w sezonie i pozostają na dnie ligowej tabeli. Goście pewnie zwyciężyli w hali RCS 45:32.

Gospodarze zaprezentowali się bardzo słabo – brakowało im nie tylko zaangażowania, ale również determinacji i wiary w odwrócenie losów meczu. Ich gra była chaotyczna, pozbawiona pomysłu i odpowiedniej intensywności, co było szczególnie widoczne zarówno w ataku, jak i w defensywie. Zawodnicy Zagłębia często spóźniali się w obronie, popełniali proste błędy techniczne i nie wykazywali odpowiedniej agresji sportowej. W ofensywie brakowało ruchu, dokładności i skuteczności, przez co akcje były łatwe do przewidzenia dla rywali. Co więcej, z każdą kolejną minutą było widać, że z drużyny uchodzi wiara w korzystny wynik, a brak reakcji i impulsu do walki tylko pogłębiał ich problemy na parkiecie. Wyjątkiem byli jedynie Kamil Pedryc i Jakub Światała, którzy próbowali „szarpać” grę zespołu i wykazali się stuprocentową skutecznością, prezentując odpowiedni poziom zaangażowania.

Zagłębie Lubin – PGE Wybrzeże Gdańsk 32:45 (13:23)

Zagłębie: Byczek, Krukiewicz – Czuwara 4, Krysiak 3, Michalak 2, Krupa, Iskra 5, Dudkowski 3, Świtała 4, Drozdalski , Pietruszko 3, Kałużny, Gębala 1, Pedryc 6, Drozdalski 1.

PGE Wybrzeże: Zembrzycki, Poźniak – Michałowicz 2, Domagała 7, Będzikowski 5, Papina 2, Czertowicz 1, Rodak 3, Tomczak , Stanescu 5, Czapliński 5, Stępień 1, Pepliński 1, Peret, Zmavc, Siekierka 3, Gębala 5.